WEBINAR “Jestem wystarczająco dobra dla siebie”

Udało się! Poprowadziłam swój pierwszy webinar dla kobiet pod tytułem „Jestem wystarczająco dobra dla siebie”.

Nosiłam się z tym zamiarem kilka dobrych tygodni, bo temat jest bardzo szeroki i trudno zdecydować co wybrać na godzinną sesję. Poszłam według sugestii moich klientek i bliskich mi kobiet.

Wystarczająco dobra dla siebie, to znaczy, że dobrze traktuję siebie – jestem wyrozumiała i czuła. To oznacza również, że jestem wystarczająco dobra taka, jak jestem ze swoimi wadami i zaletami. Ja jako całość.

 

To wszystko sprowadza się do poczucia własnej wartości, ale zanim do tego dojdę, to kilka słów o tym, co my kobiety robimy sobie i innym na co dzień, jak funkcjonujemy. Przede wszystkim narzucając sobie bardzo wysokie standardy właściwie w każdym obszarze życia, robimy wszystko, by je spełnić niezależnie od oczekiwań i możliwości. W domu, w związku, w pracy, z dziećmi, w wyglądzie musimy być bardziej niż OK, musimy więcej, lepiej, bardziej.

 

Kultura nam nie pomaga, otacza nas obraz doskonały – świetne kariery, udane związki, fantastyczne ciała, nie ma tu miejsca na porażkę, na codzienne zmagania, gile z nosa dziecka, rozstępy czy zmarszczki. To się nie sprzedaje, tego nie pokazujemy, bo jest nieatrakcyjne.

A my, które szukamy potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz, w ocenie i opinii innych, zrobimy wszystko, by nasz obraz był idealny, by być akceptowaną, wpisać się w szablon.

 

Nie chcę generalizować, ale około 80% kobiet z którymi pracuję mówią o sobie w kategoriach braków, chęci poprawy, ciągłej potrzeby udoskonalania siebie. Jestem zwolenniczką rozwoju, poszerzania horyzontów, chodzenia na siłownię, pod warunkiem, że nam to służy, że robimy to dla własnej satysfakcji a nie w oczekiwaniu na pochwałę. A kiedy pojawia się kobieta, która jasno mówi o swoich mocnych stronach, osiągnięciach i nie boi się przyznawać do porażek lub słabości to często dostaje łatkę pewnej siebie lub zarozumiałej. W tej samej sytuacji mężczyzna jest określany jako człowiek sukcesu…

 

Jesteśmy takie Zosie Samosie – bierzemy na siebie ogrom obowiązków, ciągle dokładamy sobie, żeby udowodnić jakie to jesteśmy fantastyczne, rzadko kiedy prosimy o pomoc w domu, w pracy, bo wyjdziemy na te, co nie umieją lub nie potrafią. Nie przyjmujemy opcji, że można czegoś nie wiedzieć i się uczyć, że można mieć dość i poprosić o pomoc, że można po prostu zrobić coś na 70% i to wciąż Będzie OK.

 

Najsmutniejsze jest, że tak często odpuszczamy swoje plany, marzenia, bo zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia. A jak już mamy nawet energię i chęć do działania, to z lęku przed porażką i krytyką szlifujemy nasze pomysły do granic możliwości. Najczęściej i tak lądują w szufladzie albo realizujemy je z poczuciem, że mogłyśmy zrobić jeszcze lepiej. Nigdy dość dobra.

I tu wracamy do poczucia własnej wartości, które oznacza akceptowanie siebie ze swoimi mocnymi i słabymi stronami, zaletami, wadami niezależnie od odniesionych sukcesów i porażek.

 

To stan, w którymi lubimy siebie takimi jakimi jesteśmy. Poczucie wartości, jak wiadomo, kształtowane jest przede wszystkim w relacji z rodzicami.

 

Kiedy oni mają wiele swoich lęków czy potrzeb niezałatwionych, często przekłada się to na relacje z dzieckiem. Zaczyna się od ograniczeń w poznawaniu świata a więc i poznawaniu siebie, swoich umiejętności czy granic. „Uważaj, bo spadniesz; nie chodź tam, bo to niebezpieczne; wole, żebyś nie spotykała się z tą koleżanką” po porównywanie – „a jaką ocenę dostała Ada?, a dlaczego ty nie jesteś tak grzeczna jak Małgosia?” …to tylko wycinek komunikatów, które dostajemy rosnąc.

 

W jaki sposób to na nas wpływa? Z otwartego, ciekawego świata dziecka staje się ono wystraszone, obawiające się porażki i jednocześnie spełniające oczekiwania rodziców. Wejście w system spełniania oczekiwań rodziców powoduje, brak przestrzeni na poznawanie siebie. Nie mówię, że dzieci mają nie mieć granic czy zasad. Mówię tu o równowadze pomiędzy powinnościami a możliwościami. Zostaje w nas zaszczepiona powinność do określonych zachowań, do porównywania się, do zasługiwania na uwagę i nagrodę, które nie tylko nie zanikają w trakcie dorastania ale wręcz mogą się nasilać, ponieważ dochodzi jeszcze kultura i wpływ otoczenia.

 

Tak zbudowana w nas baza nie gwarantuje poczucia satysfakcji z tego jakie jesteśmy, bo przede wszystkim nie dano nam szansy na pełne poznanie siebie. Dlatego, żeby poczuć się wystarczająco dobrze ze sobą możesz zrobić kilka rzeczy:

 

W kolejnych postach będę poruszać poszczególne działania. Dzisiaj o POZNAWANIU SIEBIE. Poznanie siebie to nieustanny proces odkrywania tego kim i jaki jestem w różnych sytuacjach życiowych. Bardzo często przechodzimy przez życie bezrefleksyjnie, mimo przeżytych doświadczeń z których możemy wyciągnąć ogrom wniosków , szacunku do siebie i akceptacji, zupełnie tego nie widzimy.

Więc co zrobić, żeby poznać siebie lepiej?

Na przykład zadając sobie proste a zarazem trudne pytania:

 

Kim jestem? Co lubię a czego nie? Co sprawia mi przyjemność? Kiedy czuje się szczęśliwa? Jakie są
moje wartości? Jakie mam marzenia? O co mi chodzi w życiu? Nie mężowi, dzieciom, rodzicom, ale
mnie. Czy szanuję swoje potrzeby, a kiedy odpuszczam? Dlaczego nie mówię nie? Kim jestem kiedy
nie jestem sobą?

 

Wiem, to może być wyzwaniem, bo w biegu powinności i obowiązków nie ma czasu na pomyślenie o tym, na sprawdzenie gdzie ja jestem ze sobą, ze swoimi potrzebami. Czy aby na pewno pamiętam o sobie? Czy znam swoje granice i je wyznaczam – jestem asertywna?

 

Często kobiety wbijają się schemat praca-dom-praca-dom-czasem kosmetyczka-lekarz-praca-dom i tylko te obszary je definiują. Czyli jak dobrze idzie w pracy, to jestem super, ale jak szef źle spojrzy albo skomentuje, to do niczego się nie nadaję. Nie ma odcieni szarości, jestem dobra-zła, świetna-beznadziejna.

I nie wierzę, że nie mamy na to czasu. Mamy, tylko zapełniamy go albo dodatkowymi zadaniami albo pustym sprawdzaniem social mediów. To dość łatwa ucieczka przed sobą, przed nazwaniem tego, co może niewygodne. Zobaczeniem tego, że niewiele dla siebie robimy i mamy o to pretensje do wszystkich wokoło. Zazdrościmy innym koleżankom umiejętności wyznaczania granic..

 

Stawiają granice, bo znają siebie. Wiedzą co lubią, wiedzą czego chcą a czego nie akceptują. Jak siebie nie znamy wchodzimy w proste schematy np. praca-dom. Zapominamy, że kiedyś chodziłyśmy na tańce. Może lubiłyśmy malować, lub miałyśmy zwyczaj spotykania się z koleżankami. Kilka lat temu zrobiłam to ćwiczenie pierwszy raz, kiedy po zakończeniu związku poczułam jakbym
straciła połowę. Zrobiłam je z moją przyjaciółką, która zabrała mnie nad morze, aby złapać oddech.

 

Przegadałyśmy długi wieczór i kolejny dzień i to było dla mnie odkryciem siebie na nowo. Zobaczyłam i zrozumiałam znacznie więcej niż myślałam. To był dla mnie bodziec do powrotu do swojego hobby i do większej asertywności w pracy.
Dlatego chcę, żeby każda kobieta znajdywała czas na podsumowanie.

 

Znalazła czas na odpowiedź, na pytanie – za co się lubi, szanuje i spróbowała zebrać odpowiedzi na te pytania od bliskich osób. To daje obraz jak bogate jesteśmy, jak jest w nas dużo więcej niż schematy, w których funkcjonujemy.

 

Aha i to nie jest zamknięta lista, do niej warto dopisywać kolejne odkrycia. A żeby to robić, to warto
wpisać w kalendarz choćby małą godzinę raz w miesiącu dla siebie. U mnie to wygląda tak.

 

I nie będę kłamać, że robię to zawsze. Czasem zapomnę, ale rekompensuję to codziennym podsumowaniem dnia: Co czuję? Co mi się udało? Za co jestem wdzięczna?

 

Napisz co o tym myślisz? Jakie masz sposoby na poznawanie siebie.

Please follow and like us:
error20
Tweet 20
fb-share-icon20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.